Mgr Krzysztof Gawrecki, Kanclerz

Gość


Nasze ośrodki

Mgr Krzysztof Gawrecki, Kanclerz


 

Doświadczenie zawodowe:

• Sekretarz Rady Nadzorczej, Pełnomocnik Prezesa Zarządu ds. Kontaktów Zagranicznych
   oraz Dyrektor ds. Personalnych w Elektromis S.A. (1995-2000),
• Praca w charakterze bibliotekarza oraz nauczyciela języka angielskiego (1988-1994),
• Staże zagraniczne: Magton Inc., PCService-USA(1991-1992), Al Midani, Inc.-USA(1994-1995),
• Współorganizator międzynarodowej wystawy "Filmmaking In America" w Poznaniu
   oraz Międzynarodowego Supermaratonu "100km" w Kaliszu.

 

 



Dziewięć pytań do...

Z czym kojarzy się Panu słowo "Gniezno"?
Nie uwierzy Pan - z pewnym upalnym dniem na początku lipca 1988 roku, kiedy po egzaminach wstępnych na UAM jechałem pociągiem na obóz żeglarski w Siemianach nad Jeziorakiem, gdzie miałem pracować jako ratownik. Kiedy pociąg zatrzymał się na stacji Gniezno, poczułem, że jest to jakieś magiczne miejsce. Minęło 12 lat, zacząłem tu pracować i Gniezno stało się dla mnie magicznym miejscem.

Pana maksyma życiowa?
Jak mam problem i nie mogę go od razu rozwiązać, to się nim nie zadręczam tylko musze go przespać. Na drugi dzień sprawa zawsze wygląda korzystniej - polecam, nigdy się nie zawiodłem na takim podejściu do życia!

Jacy studenci najdłużej pozostają w pamięci?
Aktywni, z ciekawymi pomysłami.

Ulubione zajęcia poza pracą dydaktyczno-naukową?
Odpowiem przewrotnie. Z wykształcenia jestem anglistą i uczyłem angielskiego przez parę lat w różnych typach szkół. To było jednak już kilkanaście lat temu i obecnie coraz częściej odczuwam chęć powrotu do dydaktyki. Może zatem za jakiś czas to właśnie dydaktyka okaże się jednym z ulubionych zajęć poza pełnieniem funkcji kanclerza.

Co Pan najbardziej ceni u przyjaciół?
Bezinteresowność w działaniu - cenię to u wszystkich ludzi.


Proszę dokończyć zdania:

Gdybym nie był kanclerzem to zajmowałbym się...
nie zaryzykuję odpowiedzi. W 1995 roku rozpocząłem pracę w dużej, znanej poznańskiej firmie. Piąłem się w niej po szczeblach kariery i nie przypuszczałem, że po pięciu latach dobrowolnie zrezygnuję z tej pracy, żeby robić coś zupełnie innego i to w innej miejscowości.

Najbardziej cenię w sobie...
mnogość pomysłów rodzących się w mojej głowie, które dają mi motywację do działania, a także tolerancję na odmienność i błędy popełniane przez innych ludzi.

Moją największą słabością jest...
że czasem zbyt późno ujawniam swoje plany i najbliżsi czy współpracownicy żyją w niepewności, co znowu wymyślę, ale w pozytywnym znaczeniu tych słów.

Najbardziej lubię spędzać czas...
aktywnie, chętnie pod żaglami, albo na rowerze razem z najbliższymi, ale od czasu do czasu - jak usiądę przed komputerem - to przy grach lub Internecie może zastać mnie blady świt. Wychowałem syna na kibica, więc jeździmy razem na różne zawody sportowe, a teraz jeszcze wiernego kibica muszę zrobić z córki.